Byliśmy w Oslo. Lot był nudny. Strasznie mnie pogrążył. Czułam się źle. Ale to już kilka dni tak było. Nie miałam ochoty na nic. Przed wyjazdem do Liliany było dokładnie tak samo. Byliśmy w drodze do hotelu. Myślałam o tym co zostawiłam w Polsce. Zatęskniłam nawet za moim bratem. Było mi smutno. Siedziałam wyglądając przez okno samochodu, którym jechaliśmy. A razem ze mną i Lilianą jechał Stefan i Michael. Włączyłam jakąś muzykę. Nawet jej nie słuchałam. Momentalnie zaczęły spływać mi łzy. Jedna po drugiej.
-Juli, coś się stało?-spytała zatroskanym głosem Lilka.
-Nie nic.-wytarłam łzy.
-Przecież widzę.
-NIC SIĘ NIE STAŁO NIE UMIESZ ZROZUMIEĆ!!!!-wydarłam się na nią.
-Nie wiem co znowu źle zrobiłam. Jak jednak to przez mnie to bardzo mocno cię przepraszam.
-Nie to ja przepraszam nie mogę zapanować nad sobą.-dojechaliśmy do hotelu. Teraz pokój. Chcę być sama.
-Julita jesteś ze mną i Stefanem w pokoju.-podszedł do mnie Michael.
-Dobra.-poszliśmy do pokoju numer 159.-Śpię na łóżku koło ściany.
-Ej ja tu chcę.-usiadł na nim.
-Nie masz szans. Jak powiedziałam tak ma być.-zaczęłam się śmiać i rzuciłam się na łóżko, o które się kłóciliśmy.
-Tak dobrze to nie ma.-zaczął mnie łaskotać.
-Nie, Michi tylko nie to.-uciekłam mu. Do pokoju wszedł Stefan z Lilianą.
-O co ja tu widzę komuś się humor poprawił.
-Kłócimy się kto śpi na łóżku koło ściany.-Stefan położył się na owym łóżku.
-Ja tu śpię.-odezwał się z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Ja byłam pierwsza.-powiedziałam z wielkim oburzeniem. Ściągnęłam go i położyłam się.
-No ok ona była pierwsza. To ja biorę to po środku.-odezwał się Michi.
-No ok to ja to ostatnie.-powiedział zawiedziony Stefan.
-I wszyscy zadowoleni. To ja idę do siebie.-Lilka wyszła. Zostałam z chłopakami. Usiadłam na moim wywalczonym łóżku. Wtopiłam swój wzrok w podłogę.
-Julita twój telefon ciągle dzwoni odbierzesz w końcu.-nawet nie słyszałam.
-Słucham. Kto mówi?
-Julita to ja Norbert. Chciałem cię prosić byś do mnie wróciła. Przepraszam cię za to wszystko. Możemy się spotkać?
-Norbert posłuchaj mnie ja zaczęłam nowe życie z dala od takich frajerów jak ty.
-To może daj mi się wytłumaczyć.-on jeszcze śmiał do mnie zadzwonić. Miał tupet.
-Nie ma mnie w kraju. A nawet jakbym była to bym się nie zgodziła. Żegnam.-rozłączyłam się. Poszłam do łazienki.Po krótkiej chwili wyszłam.
-Ej Juli my idziemy na kolację idziesz z nami?
-Si.-w mgnieniu oka siedzieliśmy w hotelowej restauracji. Złożyliśmy zamówienia. Ja z nudów chwyciłam za serwetkę i długopis.
"Tyle gwiazd na niebie,
Przypomina ciebie,
Nie wiem co mam robić,
Chciałabym cię dziś zdobyć."
-Co tam piszesz?-dopytywał mnie Stefan. Nic mu nie odpowiedziałam.-Ej ty tam żyjesz?
-Co? Żyje. A może właśnie nie. Dobra nic nie mówiłam.-kelnerka przyniosła nam posiłek. Strasznie śmierdziało. Szybko wzięłam klucz do naszego pokoju i poszłam do łazienki. Było mi niedobrze.
~Oczami Michaela~
Co ta laska odwala. Te jej humorki i zachowanie. Wziąłem do ręki ta serwetkę na której coś pisała. Przeczytałem i na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Nie wiedząc czemu. Zjadłem i poszedłem do pokoju. Julita siedziała w łazience. Oparłem się o drzwi.
-Jak się czujesz?
-Źle.
-Mogę cię o coś spytać?-wyszła z łazienki. Spojrzała mi w oczy.
-Co?
-To co napisałaś na serwetce było o mnie?
-Nie. Skąd ten pomysł?
-Może dlatego, że patrzyłaś na mnie jak to pisałaś.-byłem pewny, że te słowa były skierowane do mnie.
-Wiesz nie zawsze wszystko musi kręcić się wokół ciebie.-powiedziała zakładając na siebie kurtkę.
-Wiem. A gdzie idziesz?
-Do apteki.-wzięła torbę i wyszła.
~Oczami Julity~
To było o nim. Tylko nie chciałam tego przyznać. Poszłam do apteki i kupiłam test ciążowy. Wróciłam do hotelu. Od razu poszłam do łazienki. Zrobiłam test czekałam chwile na wynik. I co? POZYTYWNY.
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta. Koniec sezonu mnie zdołował. Ale nudno nie jest. Proszę was o komentowanie. Bo nie jestem pewna czy wam się podoba. Buziaki :*
1 komentarz:
Podoba się 😘😘😀😀😀
Prześlij komentarz